2018/02/25

soft brown and negative thoughts


W lutym domykam wszystkimi zaliczeniami 5 semestr studiowania, załatwiam dokumenty związane z praktykami i szykuję się na intensywne pisanie pracy licencjackiej. Zawsze planując swoje zajęcia i biorąc na siebie coraz to nowsze obowiązki zastanawiam się czy wszystkiemu podołam. Praca na pełen etat, studia dzienne do tego realizowanie swoich pasji przez blogowanie. Trzeba jeszcze wziąć pod uwagę dbanie o relacje z bliskimi i znalezienie czasu aby zatroszczyć się o samego siebie. Kalkulując swoją obecną sytuację i to co mnie czeka za tydzień, dwa, miesiąc mam w głowie miliony myśli pod tytułem "nie będę miała czasu na kawę z przyjaciółką", "babcia będzie przezywać, że ją za rzadko odwiedzam, "będę zmęczona i nieprzytomna w pracy - co jak zaprzepaszczę projekt?", "nie będę mieć siły aby przeczytać po pracy książkę na zajęcia - i jak je wtedy zaliczę?" i tak w kółko się nakręcam negatywnymi spekulacjami, które zazwyczaj nie mają żadnego odbicia w rzeczywistym świecie. Czy to nie jest powszechna ludzka cecha, że zamartwiamy się na zapas?





fur H&M/ bag Parfois/ pants Sinsay/ shoes Zara/ scarf and sweater Calliope
photos by Jennifer Puschek / edit by me 

Zdarzają się tygodnie niesamowicie intensywne po których mam ochotę przeleżeć w łóżku całą sobotę ale zawsze lepiej bądź gorzej potrafię sprostać swoim zadaniom. I Ty na pewno też radzisz sobie ze wszystkim co Cię w tygodniu spotyka. Owszem, nie zawsze perfekcyjnie ale bez większego zarzutu. Nawet kiedy nie mam czasu odwiedzić babci to wygospodaruję w tygodniu 10 minut by do niej zadzwonić i zapytać jak się czuje. Kiedy mam urwanie głowy moi przyjaciele są na tyle wyrozumiali by przełożyć spotkanie o parę dni. Przytomność w pracy zawsze zafunduje mi odpowiednia dawka kofeiny, a czas organizuje sobie tak by najbardziej angażujących zadań nie zostawiać sobie na ostatnią chwilę. Na uczelnię przeczytam książkę co którąś stronę, podpytam przed zajęciami, zgram PDFa na czytnik i też jakoś wybrnę z braku czasu. Staram się zdystansować do natłoku negatywnych myśli i braku wiary w swoje siły. Po 5 semestrze studiowania i pracowania jak myślę, że nie dam rady sprostać nadchodzącym wyzwaniom staram się przywołać w pamięci najbliższą i najgorszą sytuację w której sobie z czymś nie poradziłam - i wiecie co? Nawet w najgorszym możliwym scenariuszu jak sobie go spotęguję i siebie zlinczuję za brak perfekcjonizmu nikomu krzywda się nie dzieje i ja widzę, że świat się nie zawalił. Negatywnym myślom staram się też zapobiegać wizualizacją najgorszego możliwego scenariuszu jaki może mnie spotkać jeśli wezmę na siebie zbyt dużo obowiązków. Myślę na przykład, że "jeśli nie przygotuję się na zajęcia i nie przyniosę konspektu to profesor sobie mnie tak zapamięta i upatrzy, że nie przepuści mnie na egzaminie ani w pierwszym ani w trzecim terminie i będę musiała podejść do sesji poprawkowej. Może na niej też mi nie pójdzie i wtedy będę musiała wykupić warunek. W najgorszym razie za ten jeden jedyny raz nieprzygotowania warunku również nie zdam i będę musiała rzucić studia i rozpocząć nowy kierunek bo na tym wydziale wszystkie mosty będą już spalone." Po takim gdybaniu i nakręcaniu się oceniam bardzo niską prawdopodobność takiego rozwoju sytuacji i przestaję się martwić. Jeśli też jesteście typami osób, które mają tendencję do myślenia schematem "Co jak nie zrobię tego dosyć dobrze - nie podołam" to wypróbujcie te dwie metody zmiany nastawienia. Jeżeli macie jakieś własne sprawdzone sposoby to koniecznie podzielcie się nimi!

8 komentarzy:

  1. a gdzie pracujesz, jeśli można wiedzieć? super zdjęcia! :*

    OdpowiedzUsuń
  2. Powodzenia z praca Kochana ! swietnie wygladasz ;*

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo fajne połączenie. Piękny klimat zdjęć

    Zapraszam do siebie
    Miłego wieczoru, xx Bambi

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo ładne zdjęcia :) Zakochałam się w butach :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo ładna sprzączka, przyciąga uwagę. Serdecznie pozdrawiam i zapraszam na mój blog!

    OdpowiedzUsuń