2018/01/06

2018








coat Stradivarius/ shirt / pants Mango/ bag Zara/ shoes Bershka/ beret Second Hand/ watch Lorus 

Rok 2017 był pierwszym rokiem w moim życiu bez spisywania noworocznych postanowień na kartce czy w nowiutkim kalendarzu. Odkąd skończyłam 12 lat miałam rytuał pisania z końcem roku postanowień i planów na nadchodzący, pełny nadziei czas. Zawsze cały grudzień rozmyślałam nad tym co muszę w sobie zmienić, wypracować, co osiągnąć a z czym koniecznie muszę zerwać. Cyklicznie tworzyłam listy bez końca i zawsze wracając do nich co roku czułam nutkę żalu i braku kontroli nad swoim życiem. Nie ma co się oszukiwać noworoczny zapał mijał mi z początkiem lutego i zamiast zapisać się na siłownie znajdywałam wytłumaczenia dlaczego tego jeszcze nie zrobiłam. A przecież nie o to w tym wszystkim chodziło. Zapętlałam się w kręgu pretensji do samej siebie i poczucia braku panowania nad swoim życiem. Z końcem 2016 postanowiłam, że nie mam ochoty spisywać postanowień i katować się niemożliwymi do osiągnięcia perspektywami. Oczywiście miałam cele z tyłu głowy, które chciałabym zrealizować.

Podzieliłam je na ważne ( zmiana pracy, wyprowadzka z domu, zaliczenie kolejnych semestrów na uczelni ) i istotne ale mniej inwazyjne w moim życiu takie jak zmiana nawyków ( wcześniejsze kładzenie się spać, picie większej ilości wody). Sęk tkwił w tym, że nigdzie ich nie zapisałam przez co odpadły plany (po prostu o nich zapomniałam), które były kompletnie nie ważne i tak naprawdę nie wnosiłyby nic szczególnego do mojego życia. Codziennie z tyłu głowy miałam swoją listę priorytetów i starałam się tak kierować swoimi decyzjami bym mogła ją finalnie osiągnąć. Mniej celów sprawia, że możemy się na nich bardziej skupić. Wykreśliłam w swojej głowie wszystkie rozpraszacze mojej uwagi i udało mi się osiągnąć to co sobie postanowiłam. Z perspektywy czasu widzę, że była to dla mnie najlepsza z możliwych opcja rozwoju. Warto nie wpadać w wir noworocznych postanowień aby po miesiącu czuć rozczarowanie. Każdy zna siebie najlepiej i powinien przeprowadzić z samym sobą szczerą rozmowę co jest dla nas ważne (czy naprawdę musimy codziennie uczyć się całkiem nowego języka), co nas motywuje do działania (czy jak nie wypełnię swojego kalendarza po brzegi spotkaniami towarzyskimi to coś się stanie), co naprawdę chcielibyśmy osiągnąć (może zamiast zmiany pracy zależy Ci tylko na większych zarobkach i wtedy warto po prostu poprosić o podwyżkę). Nawet jeśli spisujecie noworoczne postanowienia to podejdźcie do nich w tym roku na spokojnie i potraktujcie siebie jak przyjaciela, któremu życzycie wszystkiego co najlepsze i odradzacie mu przejmowanie się drobnostkami. Na pewno wszystkim wyjdzie to na zdrowie w 2018!

11 komentarzy:

  1. ładna stylizacja

    https://www.instagram.com/eskucinska/

    OdpowiedzUsuń
  2. Wow! Stylizacja pierwsza klasa ♡

    OdpowiedzUsuń
  3. Pięknie Ci w tej stylizacji! Oj ja co roku robię podsumowanie teraźniejszego i plany na kolejny rok. Myślę o tej liście przez cały rok. To świetna sprawa u będę zawsze i wszystkim polecała takie rozwiązanie! Planów dużo, ale ten najważniejszy to ogarnąć siebie, dom, dbać o małżeństwo przy (za chwilę) dwójce dzieci ��

    OdpowiedzUsuń
  4. płaszczyyk <3 i pięknie Ci w berecie! ja wyglądam jak debil haha ;P wszystkiego dobrego na nowy rok!

    OdpowiedzUsuń
  5. rewelacja!!!!


    ~~~~~ Zapraszam do siebie w wolnej chwili ~~~~~~
    Miłego dnia, xx Bambi

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja zawsze się waham czy spisywać czy nie. Te spisane i tak wcale nie doczekują się realizacji :) W tym roku postanowiłam zrobić bardziej plany dwuletnie, a do tego część takich drobnych, o których piszesz, takie dobre nawyki. Może zmiana podejścia do sprawy pomoże :)
    P.S. Choruję na taki płaszcz :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Cudowny plaszcz :)) pozdrawiam serdecznie :) woman-with-class.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń