2017/01/09

podsumowanie 2016


Oto i wpis który powstawał strasznie długo i na raty. Postanowiłam z końcem roku pozbierać myśli i stworzyć podsumowanie minionych 365 dni (przeciągnęło się to aż do początku nowego roku). I stworzyłam zestawienie wszystkich najciekawszych rzeczy, które miałam przyjemność doświadczyć. Mam nadzieję, że wam się spodoba! 


1. MIEJSCA W KATOWICACH


 Kocham życie miasta, a ścisłe centrum jest dla mnie najlepszym miejscem spotkań ze znajomymi. Uwielbiam przesiadywać w kawiarniach i próbować jedzenia w nowych miejscach. W 2016 roku odkryłam wiele wspaniałych, wartych uwagi miejsc. Bistro Petit na ulicy Wojewódzkiej w Katowicach odwiedziłam szukając miejsca serwującego śniadania i pokochałam ich za pyszną wiedeńską kawę, jajecznicę z własnymi dodatkami i własnej produkcji pieczywo. W wakacje często odwiedzałam Sztauwajery, gdzie mogłam spotkać się w większym gronie znajomych, napić się czegoś dobrego i spędzić czas na świeżym powietrzu w wygodny leżaku. Cafe Byfyj na Nikiszowcu odwiedziłam po raz pierwszy z okazji Dnia Kobiety a później wielokrotnie do niej wracałam. Przepyszne wypieki, kolorowe makaroniki i kawa w dobrej cenie w niesamowicie urokliwym miejscu. Nowe Muzeum Śląskie i bistro Moodro w letnie dni po prostu trzeba odwiedzić. We wtorki wejście do muzeum jest darmowe, natomiast bagietka z humusem w bistrze jest przepyszna! Strefa Centralna w Centrum Kultury Krystyny Bochenek na Placu Sejmu Śląskiego jest miejscem moich posiedzeń ze znajomymi z uczelni. Ciekawy design i kanapki z rukolą, mozzarellą i suszonymi pomidorami za które się płaci ile się uważa są smakowite!










2. WYDARZENIE
Wydarzeniem roku był zdecydowanie koncert Rihanny w Warszawie. Zobaczyć swoją idolkę z dzieciństwa było niesamowitym doświadczeniem. Koncert był wspaniały i chętnie przeżyłabym to jeszcze raz. 
Drugim "wydarzeniem" było dla mnie zrobienie kolejnego tatuażu jednak już myślę intensywnie nad następnym, mam nadzieję, że uda mi się w tym roku!  


3. KOSMETYK PIELĘGNACYJNY 
Moje kosmetyczne odkrycie tego roku jeśli chodzi o pielęgnacje kosztuje w granicach 5 zł i jest to rosyjska biała glinka. Produkt ma konsystencje proszku i trzeba dodać kilka kropel wody by stał się mazią. Rozprowadzamy na twarzy i trzymamy na sobie 15 minut. Taka maseczka z glinki nie może zaschnąć (wtedy nie działa) dlatego jak tylko zaczyna wysychać to spryskujemy twarz wodą. Buzia po niej jest bardzo miękka, nawilżona i wszystkie zaczerwienienia są zneutralizowane. Kolejnym okryciem jest koreański krem do twarzy firmy Orientana z Morwą i Lukrecją. Świetnie nawilża, działa przeciwbakteryjnie i dobrze współgra z podkładem. Jest łatwo dostępny w drogeriach Natura.







4. KOSMETYK KOLOROWY
Odkryciem roku była dla mnie marka Zoeva. Najpierw zaopatrzyłam się w ich pędzle bez których nie wyobrażam sobie teraz swojego dziennego makijażu. Później przyszła kolej na przetestowanie nowej palety do oczu Caramel Melange, która jest najpiękniejszą ciepłą paletką cieni do oczu jaką w życiu widziałam. Cienie są oszałamiająco mocno napigmentowane. Świetnie się z nimi pracuje. Nie obsypują się, nie zbierają w załamaniach i rewelacyjnie się rozcierają. Moim ulubionym produktem do ust 2016 roku były płynne pomadki z Colourpop. Mam w trzech odcieniach: Midi - bardzo jasny pastelowy róż, Teeny Tiny - ciemny fioletowo-brązowy kolor, Chi - karmelowy, chłodny brąz. Są najlepszymi płynnymi pomadkami z jakimi się zetknęłam. Utrzymują się niesamowicie długo, ścierają się delikatnie i to najczęściej tylko przy jedzeniu tłustych potraw. Minusem jest nietrwałe opakowanie, które widać na zdjęciu jak bardzo jest wymęczone przez noszenie ich w torebkach. Pomadka MAC w odcieniu honeylove to najpiękniejszy odcień nude na świecie. Maluję nią usta zawsze kiedy mocniej podkreślam oczy albo kiedy nie mam pomysłu na makijaż i zawsze czuję się w niej dobrze. Pasuje do wszystkiego i pięknie się utrzymuje. Sztyft do konturowania z Maybelline Mastercontour ułatwił mi dzienny makijaż. Po nałożeniu podkładu używam go jako korektora pod oczy (jeśli nie mam zbyt mocnych przebarwień) i narzędzia do modelowania twarzy ciemniejszą stroną. Na to nakładam tylko puder i ulubiony bronzer i makijaż twarzy mam gotowy. Nie tworzy plam, smug i trzyma się cały dzień. Od lutego minionego roku ulubiony puder mineralny z Sephory chyba nigdy mi się nie skończy. Używam go do wykończenia makijażu dzień w dzień i zawsze świetnie spełnia swoje zadanie. Delikatnie matuje i utrwala makijaż na całą dobę.














5. HIT UBRANIOWY
Ulubieńcem roku jeśli chodzi o moją garderobę były spodnie typu mom jeans. Najpiękniejsze mam z pull&beara (link), (link), (link). Jednak te najoryginalniejsze w mojej szafie z kwiatowymi naszywkami z New Looka (link). Kolejnym ulubionym zakupem była torebka z czerwcowych wyprzedaży w Zarze z motywem węża (link). Zawsze po nią sięgam kiedy nie muszę brać ze sobą miliona rzeczy. Przepiękną białą boho sukienkę z naszywkami kwiatów znalazłam na stronie gamiss.com (link). Myślę, że będę ją nosić z wielką przyjemnością co lato. Ponczo, które kupiłam na wyprzedaży w bershce za jaieś 10 zł dumnie nosiłam w styczniu, lutym tamtego roku i teraz nadal je noszę (link). Nałożone na futerko dodatkowo grzeje i można się nim milusio otulić w chłodnym autobusie czy pociągu. Faworytem ubraniowym znalezionym w ciuszku za grosze jest zdecydowanie kurtka bomberka YSL (link) i długi basicowy, czarny płaszcz (link).











6. GADŻET ROKU
Gadżetem roku zdecydowanie będzie mój prezent urodzinowy, który dostałam od mojego chłopaka. Chodzi o czytnik książek InkBook Classic! Na początku podchodziłam dość negatywnie do tego urządzenia, myślałam, że papieru i radości z nowej, nieprzeczytanej książki w ręce nie można zastąpić jakimś urządzeniem. Jednak na studiach dużo książek czyta się w pdf-ie i zaczęłam myśleć nad zakupem ebooka. Jednak na takie rzeczy zawsze szkoda mi pieniędzy, zwłaszcza kiedy nie jestem do czegoś do końca przekonana. Jednak kiedy zostałam obdarowana czytnikiem szkoda było mi go używać tylko do celów uczelnianych i zaczęłam wrzucać na moje nowe urządzonko książki, które z chęcią bym przeczytała, Na chwilę obecną nie wyobrażam sobie życia bez czytnika. Jest niesamowicie lekki i poręczny, czyta się z niego naprawdę wygodnie i miło, a ja dzięki niemu nauczyłam się czytać kilka książek na raz (w zależności od nastroju). Nie zrezygnowałam z papierowych książek jednak ograniczyłam wizyty w bibliotece, które ostatnio były dla mnie dość uciążliwe i na które niestety nie miałam czasu. Za to moja torebka nie jest już obciążana książką o pięciuset stronach :) 

3 komentarze:

  1. Jejku... jakie piękne jest to pierwsze zdjęcie! <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Swietny wpis ! Oby tak dalej. Pozdrawiam i zycze powodzenia ;)

    OdpowiedzUsuń