2014/10/21

life full of roses



Life full of roses, gdzie nie spojrzysz tam kujący kolec. Nie będę wam się tłumaczyć dlaczego wpisy ostatnio pojawiają się coraz rzadziej i obiecywać poprawy. Stali czytelnicy wiedzą, że raz na jakiś czas muszę zniknąć z własnego bloga by dogonić moje prywatne życie, nadrobić obowiązki i wrócić ze świeższym spojrzeniem na to wszystko co się wokół mnie dzieje. I choć ostatnio dużo się pozmieniało to mam wrażenie, że poza ogromną liczbą zaliczeń w szkole i masą nauki nic się nie dzieje. Ale już w ten czwartek jadę w góry, w przyszłym tygodniu idę zapisać się na prawo jazdy i rzecz, która najbardziej mnie cieszy: kupiłam sobie nowy obiektyw! Ale to zdecydowanie temat na osobny wpis! Jeśli pogoda jutro dopisze to na pewno wykorzystam swoje nowe fotograficzne możliwości. Dzisiejsze zdjęcia to namiastka ćwiczeń na nowym sprzęcie, między nauką angielskiego a polskiego pstrykam co tylko wpadnie mi w oko!

Life full of roses, where you look there fying the spike. I'm not going to explain to you why entries lately are becoming rarer and promise improvement. Regular readers know that once in a while I have to disappear from my blog to catch up with my private life, to make up the responsibilities and come back with fresher look at everything that is happening around me. And although lately Things have changed a lot, I feel that a huge number of credits outside the school and mass learning nothing happens. But this Thursday I'm going to the mountains, next week I'm going to sign up for a driver's license, and the thing that most pleases me: I bought a new lens! But this is definitely a topic for a separate post! If the weather tomorrow will add it certainly will use their new photographic possibilities. Today's photo is a substitute exercises on new hardware, between learning English and Polish snapping at just fall into my eye!

1 komentarz: