2012/05/01

shopping in the netherlands

Moją ulubioną częścią wyjazdu były zakupy w Holadnii. Pojechałam do centrum handlowego w Roermond. Byłam zachwycona samą jego "budową". Zespół tj. małych domków i ulic w których znajdziemy ponad 100 markowych sklepów. Wszystko bardzo zadbane - bardzo cieszy oko :) Odwiedziłam takie sklepy jak Burberry, Pada, Gucci, Armani Jeans, Marc O' Polo, Michael Kors, s.Oliver, Dolce&Gabbana, Timberland, Missy Sixty . Wędrowałam w tą i z powrotem od Tomyiego Hilfigera do  River Woods, a kupiłam tylko jeden sweterek i bransoletkę :) Nieumiałam się napatrzeć na torebki Michaela Korsa i płaszczyki Burberry.Nic dziwnego, że Holendrzy mając takie sklepy i centra handlowe zaczeli prowadzić od maja gazetę Vogue. Nieumiem się doczekać aż bedziemy mieć własną polską wersję.  Duże wrażenie zrobiła na mnie ilość kwiatów przy sklepach, pełno tulipanów i żonkili prawie przy każdym butiku. Zadbano też o to by można było kupić cięte róże. Co kilka sklepów było stoisko na którym można było kupić 40 róż za 10 euro. Gdyby nie czekała mnie długa droga do domu to napewno bym sobie kupiła.

 Mój strój składał się z bluzki h&m i rurek zara, Okulary jak raybany z glittera. Jak wyjeżdrzałam było chłodno co zmusiło mnie do ubrania długich spodni i zabrania sweterka. Po paru godzinach nie dało się wytrzymać z gorąca, tak grzało.
 Chwila słabości i wyskok do mc na mcflurry :)



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz