2018/06/17

basic elements



skirt Zara/ top vintage/ shoes H&M/ bag vintage/ jacket John Waner/ watch Lorus / necklace Beryl
photos by Sindi / edit by me 

Mimo tego, że dni są coraz dłuższe mam wrażenie, że mijają mi coraz szybciej. Tracę czas na błahych, prostych czynnościach, które tak bardzo lubię przedłużać w nieskończoność. Jeśli nadal chcę się bronić w pierwszym terminie powinnam wolne chwile poświęcać na pisanie. Jednak jak zawsze nie miałam większego problemu z organizacją swojego czasu tak od niedawna mam wrażenie, że ciągła gonitwa i odhaczanie swoich tygodniowych zadań nijak się mają do mojego poczucia samozadowolenia. W wolne poranki lubię długo leżeć w łóżku i mimo, że już dawno nie śpię mocnym snem to odpoczywam i celebruję chwile, kiedy nie muszę szybko zrywać się na równe nogi i wychodzić z domu. Po odkładaniu momentu podniesienia głowy z poduszki witam nowy dzień z kubkiem zielonej herbaty na balkonie. Doglądam moje kwiatki, sprawdzam czy pranie wyschło. Siadam na miękkiej poduszce przywiązanej do drewnianego krzesła i przyglądam się małej łące przede mną. Prawie codziennie widzę biegającego zająca, parę bażantów, przejeżdżających rowerzystów i kwitnącą przyrodę. Wisząca na moim balkonie bacopa przyciąga pszczoły i różne nieznane mi owady jednak póki nie są zainteresowane moją osobą w ogóle mi nie przeszkadzają. Delektuję się napojem, myślę o wszystkim i niczym ale tak bardzo sobie cenię te chwilę nic nie robienia. W planach na dziś miałam napisanie recenzji, pisanie licencjatu, wyjście na siłownie i odpisanie na wszystkie zalegające na skrzynce maile. Jednak jest 13:20 a ja idę zjeść niedzielne śniadanie. Dolce far niente!
Miłego popołudnia! 

2018/06/09

polka dot on desert






dress Zaful (similar here)/ bag vintage/ watch Lorus/ sunglasses Sinsay
photos by Martyna Knapik / edit by me 

Dzień mijał mi na szukaniu własnego miejsca i błądzeniu po mieszkaniu. Miałam ochotę porobić wszystko i jednocześnie nic. W mojej głowie pędziły myśli nad którymi nie potrafiłam zapanować. Wyrzucałam sobie nie wywiązanie się ze swoich tygodniowych obowiązków, nie zrealizowanie istotnych zadań.. Czułam się jednocześnie zła i przytłoczona, nie wiedziałam do końca co powinnam, a co bym chciała ze sobą zrobić. Odpowiedź przyszła do mnie sama późniejszym popołudniem, kiedy wraz ze znajomymi postanowiliśmy pojechać za miasto nad wodę. Odludzie, kilka domów na krzyż, droga prowadząca przez łąkę, las, dziką pustynie, która na samym końcu pokazuje piękny krajobraz: piaszczystą plażę i czyste jezioro. Spacer wśród natury oczyszcza głowę lepiej niż nie jeden planer czy papierowy kalendarz. Odpoczywając na piachu i obserwując fale robione przez płynące motorówki odzyskałam spokój i stopniowo zaczęłam zwalniać i  wszystko sobie w głowie układać. Problemy maleją kiedy obcujemy z przyrodą i zdajemy sobie sprawę z tego, że jesteśmy zaledwie czymś małym w świecie tak ogromnych możliwości. Po każdym chaosie warto wyjść, przejść się, wziąć kilka głębszych oddechów na świeżym powietrzu i oczyścić umysł. 

2018/06/01

picnic mood




jumpsuit Pull&Bear/ shoes and bag H&M/ sunglasses Sinsay
photos by Sindi / edit by me 

Słyszę dźwięk budzika. Otwieram jedno oko i widzę, że słońce już dawno wstało, a jego promienie próbują intensywnie dostać się do mojej sypialni przez każdą lukę w roletach. Szybko w myślach kalkuluję dni tygodnia i kiedy uświadamiam sobie, że jest weekend uśmiecham się w myślach nawet do budzika. Przecież nastawiłam go po to by mieć dla siebie więcej cennego czasu z rana, którego tak bardzo mi brakuje w ciągu tygodnia pracy. Po wypiciu zielonej herbaty i zjedzeniu śniadania na balkonie, do torebki pakuję koc, pokrojone owoce, bagietki i pasztet z soczewicy. Do tego lemoniada, aktualnie czytana książka, olejek do opalania i okulary przeciwsłoneczne. Z przyjaciółką umówiłam się w Parku Śląskim z samego rana aby upatrzone przeze mnie mini molo było wolne. Wyciągamy wszystkie przygotowane wcześniej rzeczy z torby i delektujemy się piknikiem w parku miejskim. Nasze rozmowy przeplatane błogą ciszą działają odprężająco, do tego jedzenie i przyroda wokół. W takich chwilach czuję, że naprawdę odpoczywam. Nie myślę o obowiązkach zawodowych, zobowiązaniach wobec rodziny, czekających w zlewie patelni wołających o umycie czy już dawno wysuszonym białym praniu, które czeka aż ktoś je schowa. Mam głowę czystą od negatywnych myśli i delektuję się chwilą. Nagle okrzyki bawiących się dzieci mnie cieszą, a przyglądające mi się kaczki (próbujące zdominować pomost) mnie bawią. Nic nie wyprowadza mnie z równowagi, a ja cieszę się z tego gdzie teraz jestem. I jak tu nie lubić pikników? 

2018/05/04

may




Majówka nieodłącznie kojarzy mi się z pierwszymi naprawdę ciepłymi dniami, sadzeniem kwiatów na balkonie i w ogrodzie, domową lemoniadą i mrożoną herbatą. Z lekkimi książkami, borówkami, dużym kocem, piknikiem na plaży czy w parku miejskim i radością małego dziecka, która zapowiada nadchodzące letnie dni i obcowanie z naturą. Maj kojarzy mi się również z jeansową kurtką, mulami oraz wzorami wiosennych sukienek: kwiecistej łąki i kratki vichy. Sukienka z dzisiejszego wpisu pojawiła się na blogu rok temu (LINK), a w leniwe dni, które spędzam na przyjemnościach zakładam ją ponownie z ogromną radością!